Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia zimy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia zimy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 kwietnia 2018

Żegnaj zimo na rok! Wiosna u progu


- Było pięknie i przyjemnie. Ale już dość Pani Zimo!
Ja kocham pływać… ja chcę do wody!

Zima w tym roku dała nam bardzo w kość. Była, a właściwie ciągle jeszcze jest, długa i niesłychanie upierdliwa. Bo śnieżna potwornie i mroźna do przesady. Ale na szczęście czas już na nią. Powoli zbierać się będzie do odwrotu. I dobrze! Zresztą, żadna to łaska. Taki jest porządek świata.

Tak więc, czy zima chce czy nie, powinna pomału zacząć zwijać swoje skrzypiące siarczystym mrozem podwoje. Już dość nam dała przyjemności i niespodzianek. Dosłownie i w przenośni. Z wielkim żalem żegnać się z nią chyba nie będziemy. Przyszedł czas na przedwiośnie!

- Żegnaj więc zimo na rok! Słyszysz, zimo? A sio! Kieruj się już na półkulę południową.
W następny weekend będziemy rozkoszować się już wiosną. No, przynajmniej kalendarzową. Póki jednak to nastąpi, póki odwrót zimy stanie się faktem, postanowiłam jeszcze pokazać jej piękno. Bo co jak co, ale piękna odebrać jej nie można. Obrazy przez nią malowane są cudowne, niepowtarzalne… „einmalige” - jak mówią Niemcy.

Najpierw jednak zajmę się na moment zaklinaniem Pani Zimy
i Pani Wiosny… Może to coś pomoże?

Dzisiaj jeszcze jest tak:


Jutro będzie już tak:



Dzisiaj jeszcze jest tak:


Jutro będzie już tak:


Dzisiaj jeszcze jest tak:


Jutro będzie już tak:


Jeszcze dzisiaj w lesie odpocząć możemy tylko tak: 


Jutro już tak: 


Ha, a pojutrze…? A pojutrze już tak:


Zimo, czas na ciebie, zbieraj się więc już do kupy i… turlaj na południe 
swoje śnieżne dobro.


My już chcemy w ogródku posiedzieć…


My już chcemy w ogródku popracować…


My już chcemy nasz ogródek dopieszczać…


My już chcemy w ogródku przy świecach romantyczne wieczory spędzać…


My już chcemy nasz ogródek nockami podziwiać…


przy efektownej, iluminacji „światła słonecznego” - w ciągu 
dnia „nazbieranego”.


O, a co tu jest napisane? Ojejku, cieszmy się więc…
idzie wiosna!


Zajączek Wielkanocny (Osterhase) też się zbliża…
Cieszmy się!


- Żegnaj więc zimo! Żegnaj na rok. Komu w drogę - temu czas! Słyszysz? A sio! Kieruj się już na półkulę południową... Że co…? Eee tam, cicho być!...

No, myślę że byłam dość przekonywująca, i zima w końcu odejdzie. Tego w każdym bądź razie Wszystkim życzę! Sobie też przy okazji… I byle do wiosny! Ha, a to już za parę dni…

HKCz
(17.03.2013.)

środa, 28 marca 2018

Żegnaj zimo na rok!

Zima już zblazowana okropicznie. Powoli zbiera się do odwrotu. I dobrze! Żadna łaska. Jej czas już się zbliża. Taki jest porządek świata… No, przynajmniej w strefie klimatu umiarkowanego. Tak więc, czy zima chce, czy nie, powinna pomału zacząć zwijać swoje skrzypiące siarczystym mrozem podwoje. Już dość nam dała przyjemności i niespodzianek. Poniektórym, to i nawet popalić zdrowo dała. Z pewnością z wielkim żalem żegnać się z nią nie będziemy. Przyszedł czas na przedwiośnie! Żegnaj więc zimo na rok! Słyszysz, Szanowna Pani Zimo? A sio! Kieruj się już na półkulę południową.

Póki jednak odwrót zimy nastąpi, postanowiłam jeszcze uwiecznić jej piękno w górach. Bo co jak co, ale piękna zimie odebrać nie można. Obrazy przez nią malowane są cudowne, niepowtarzalne… einmalige, jak mówią Niemcy.
Kiedy tak wędrowałam parę dni temu po swoich ulubionych lasach, poznałam pewnego fotografika. Też fotografował piękno zimy. Oto on ze swoim wilczurem.


Pięknie wygląda na tle tej niemalże syberyjskiej tajgi. Nieprawdaż?


Michael, bo tak się nazywa ów fotografik, oglądnął moje fotki, które do tej pory zrobiłam, i nawet mnie pochwalił… za wrażliwe oko. Ucieszyłam się bardzo, bo słowa te padły przecież z ust profesjonalisty. Ja też i jego fotki oglądnęłam. Piękne! Ale on też ma sprzęt fotograficzny… że ho, ho! Moja zwykła cyfrówka przy jego sprzęcie wysiada (ale i tak ją uwielbiam). Wesoło pogadaliśmy jeszcze przez chwilkę, a wilczur Hektor w tym czasie obwąchiwał mnie z każdej strony. Pewnie po zapachu w końcu poznał, że ze mnie to taka psia mama, bo widać było, że mnie zaakceptował. Dał temu wyraz lizaniem mnie po ręce. Jego pan również… Nie, lizać mnie nie lizał, akceptację mam na myśli. Tak myślę, skoro umówiliśmy się na spotkanie po leśnych bezdrożach. Celem wspólnego fotografowania oczywiście.

A oto moje pokłosie fotograficzne
z ostatnich momentów zimy:

W ołowianej bieli… zima też ma swój urok.


a ten zapach? Uwielbiam wciągać go nozdrzami… to nic, że czerwonymi.


Iglo.


Z pewnością ostatnie tego roku.


Zimowa aleja.


Przechodząc wzdłuż tej alei, człowiek czuje się jakoś tak wzniośle… Serio!


Gałęzie zimowych drzew kłaniają się na przywitanie. 


to i ja w ukłonie dygnęłam.


Ujęcie źródlanej wody. Bardzo zdrowej wody… ale zamarzniętej.


Na powierzchni gruba warstwa krystalicznego lodu.


Ujęcie źródlanej wody choć zamarznięte, źródlanka kapie nadal.


Dno ujęcia wyłożone jest specjalnymi, filtrującymi kamyczkami.


Im większy mróz, tym więcej źródlanki ciurka.


Woda jest bardzo smaczna. Próbowałam. Dużo w niej magnezu.


Spływ wody źródlanej w następnym dniu pięknie zamarzł.


Źródlana wycieka i momentalnie twarzą się sople.


To samo ujęcie źródlanej wody, ale uwiecznione dzień później.


Najwyraźniej źródlanka nigdy nie zamarza i ciągle ciurka do zbiornika.


A to też to samo ujęcie źródlanej wody, ale z innej perspektywy.


Krystaliczne sopelki zamarzniętej źródlanki widziane od dołu.


Zamarznięta kałuża.


Trochę z Wnusiem po niej popisaliśmy.

Po cudownej, porannej wędrówce, z „uwieczniaczem” piękna zimy, pojechałam oczywiście odebrać Wnuka z przedszkola. Nie obeszło się i bez jego też pstrykania. Na jego prośbę, muszę coś i z jego pokłosia fotograficznego zaprezentować. Oto zdjątko mojego 4-letniego szkraba.

Eskimoska babcia Halszka.


Hu! Hu! Ha! Zima nigdy dla babci nie była zła.


HKCz
(27.02.2010.)