Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wasserschloss. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wasserschloss. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 maja 2018

Zamek Wodny w Glatt - gotycka warownia i renesansowa rezydencja w jednym

Obrazek ze strony internetowej Glatt.
 

Tak jak wspominałam w poniższym wpisie, z Freudenstadt udaliśmy się na dalszą część niedzielnej wycieczki do Glatt, do miejscowości znanej przede wszystkim z pięknego Wasserschloss, czyli Zamku Wodnego. Ten trójskrzydłowy zamek z czterema wieżami w narożach i jedną w ścianie frontowej, jest jednym z najstarszych w południowych Niemczech renesansowych rezydencji wodnych - posiadających cechy warowne.

Historia tego niezwykłego zamku sięga drugiej połowy XIII wieku, kiedy to wzniesiony został jako twierdza obronna z surowego kamienia w stylu gotyckim. Twierdza okalana była palisadą o długości ca. 175 metrów.

Dopiero w XVI wieku twierdza ta zmieniona została na renesansową rezydencję, a to za przyczyną możnego szlachcica Reinharda von Neuneck. Była to jedna z pierwszych tego typu budowli na terenie Badenii-Wirtembergii. Zamek został rozbudowany jeszcze bardziej w drugiej połowie XVII wieku przez jego rodzinę.

Od tamtej pory zamek przechodził różne koleje losu i niestety niszczał z roku na rok. Pod koniec XX wieku, ku radości mieszkańców Glatt oraz turystów, zamek został poddany gruntownej renowacji, która przywróciła mu jego dawną świetność.

Obecnie Wasserschloss, Zamek Wodny, odwiedza mnóstwo turystów. W jego wnętrzu utworzone zostało muzeum szczycące się bogatą kolekcję zbroi oraz stylowa i bardzo przytulna restauracja. Na terenie zamku i w jego zewnętrznym otoczeniu organizowane są także przeróżne imprezy kulturalne. Są koncerty, są spektakle, są również różnego typu spotkania i odczyty. Tak że dzisiaj, ta stara, wiekowa warownia tętni życiem kulturalnym aż miło.

Zapraszam do obejrzenia niektórych moich fotek ukazujących niezwykłość i piękno 
Zamku Wodnego w Glatt.


Wejście na dziedziniec zamku… prosto z małego, przyzamkowego parku.


Zamek stoi w stawie zasilanym przez wody rzeki Glatt płynącej tuż obok zamku.


Dookoła zamku jest bardzo dużo zieleni.


Wieża w ścianie frontowej zamku wraz z wejściem do jego wnętrza.



Wewnętrzny dziedziniec zamku.


Dziedziniec obudowany skrzydłami zamku tworzy niezwykłą atmosferę.


Wyjście na zewnątrz zamku.


Spacerkiem wokół zamku…
Można podziwiać piękną architekturę i uwieczniać zamczysko z każdej strony.









 Po prawej stronie widać małą część zabudowań gospodarskich zamku. Zabudowania te zostały obecnie zaadaptowane na kawiarnie i knajpki.


Przy tak pięknej pogodzie, jaka tu nagle nastała, wielu gości korzystało ze stolików na tarasie, i jak widać, z zamkniętymi parasolami przeciwsłonecznymi. Najwyraźniej każdy chciał się nachapać jak najwięcej promieni słonecznych. Żałowałam, że nie mogłam uwiecznić tego miejsca z bliska, ale jakoś niezręcznie mi było kierować obiektyw w stronę posilających się ludzi. Jeszcze by ktoś pomyślał, że zaglądam im do talerzy.

Pogoda nas naprawdę miło zaskoczyła. Choć to tylko około 20 km od zapłakanego deszczem Freudenstadt, w Glatt było ciepło i słonecznie. Spokojnie, spacerowym krokiem mogliśmy więc obejść zamek dookoła. A było na co popatrzeć i co podziwiać. Jednak wszystko co piękne, jak zwykle, szybko się kończy i nadszedł czas powrotu do domu.

Ostatnie jeszcze spojrzenie na zamek… i jazda do auta.


Po drodze na parking koniecznie trzeba było jeszcze skorzystać z niektórych 
atrakcji w przyzamkowym parku… A co!


Trzeba było także puścić kilka kaczek z kamyków na rzece, i na piękne rybki popatrzeć.
 Na zdjęciu widać rzekę Glatt przepływającą tuż obok zamku.


Na powyższym zdjęciu, jak się ktoś dobrze przypatrzy, może Forelle (pstrągi) zobaczyć — jak wyskakują ponad powierzchnię wody.

 

HKCz
7.11.2013
 

Freudenstadt, niczym Feniks odradzał się z popiołów

Wikipedia: Lothar Neumann. Freudenstadt z lotu ptaka - w 2000 r.


Freudenstadt, to niewielkie górskie miasto uzdrowiskowe (23,6 tys. ludności) w Niemczech w kraju związkowym Badenia-Wirtembergia. Leży w samym centrum Schwarzwaldu. To miasto bardzo doświadczone przez historię i klęski żywiołowe, w ciągu minionych stuleci raz po raz nawiedzane przez pożogi, wojny i pomory.

Jak mówi historia, miasto ostatni tak bolesny cios otrzymało w czasie II wojny światowej z rąk żołnierzy francuskich. Po piekle, jakie mu zgotowało wojsko francuskie 16 i 17 kwietnia 1945 roku, zrównując je z ziemią, miastu ciężko było się podnieść. Francuzi wiedzieli, że miasto było bezbronne, że od dawna nie było tam żadnego żołnierza niemieckiego, mimo to, miasto zbombardowali i rozgrabili. Zniszczyli całkowicie 649 budynków, a spośród nich, wszystkie cenne, historycznie budynki, prawie wszystkie urzędy i ponad połowę budynków mieszkalnych.

Poniższe zdjęcia zrobiłam z historycznych zdjęć wiszących w Kościele Luterańskim z XVII wieku.



Tyle krótki zarys historii miasta w czasie II wojny światowej. Jak już wspominałam Freudenstadt przeżyło wiele różnych klęsk, dlatego tym bardziej cieszy fakt, że mieszkańcy wciąż podnosili swoje miasto z rozmaitych klęsk i za każdym razem miasto stawało się coraz piękniejsze, a to sprawiło, że dzisiaj jest prawdziwym klejnotem pełnym turystycznych i kulturalnych atrakcji.

Jako ciekawostkę powiem, że miasto, dzięki swojemu specyficznemu klimatowi gościło wielu znanych na świecie ludzi, m.in. Georg`a V z W. Brytanii, Johna D. Rockefellera i amerykańskiego pisarza Marka Twaina.

Freudenstadt należy dziś do najpopularniejszych górskich ośrodków turystycznych w Niemczech.. Z miasta, jako że leży w samym centrum Schwarzwaldu, rozchodzą się liczne szlaki górskie prowadzące w różnych kierunkach Czarnego Lasu. To wymarzone miejsce dla osób kochających długie wędrówki wśród gęstych lasów, pachnących łąk, pastwisk oraz malowniczych górskich wsi i miasteczek.

Symbolem miasta jest największy rynek w Niemczech, prawie idealnie kwadratowy. Rynek otoczony jest historycznymi budowlami i prześlicznymi kamienicami z arkadowymi podcieniami, gdzie mieści się mnóstwo małych, stylowych sklepików, a także knajpek i kawiarenek. Letnią porą wielką atrakcją są tu także przeróżne, zabawne fontanny rozmieszczone na rynku. Tworzą one cudowny, rześki klimat. A jest ich, bagatela, pięćdziesiąt.

Oto jedne z nich:


W ostatnią niedzielę października pojechaliśmy z rodzinką zwiedzać to piękne i niezwykłe miasto. Pogoda była niezbyt ładna. Było deszczowo i wietrznie… Ale cóż taka pogoda znaczy dla wytrawnych wędrowców? Byliśmy odpowiednio ubrani i przyjemności w zwiedzaniu miasta mieliśmy wiele. Na ogromnym rynku był akurat jakiś festyn, ludzi było jednak bardzo mało. Chyba ze względu na deszczową pogodę właśnie.  

Nas pogoda nie zniechęciła i zwiedziliśmy cały ogromny rynek miasta z historycznym 
Kościołem Luterańskim z XVII w. włącznie.


Oto fotograficzne pokłosie z naszej wycieczki po Freudenstadt:


Pośrodku rynku stoi Rathaus (ratusz), w którym mieści się obecnie Muzeum Regionalne,


Kolejna fontanna.


Ludzi niewiele, a ci co są, pochowali się pod parasolami… i konsumują tradycyjne, 
regionalne potrawy.


Tak wyglądał rynek Freudenstadt pod koniec XIX wieku.


Dzisiaj rynek jest ciasno obudowany.


Pomnik Venus i widok na Kościół Luterański Gothic - Renaissance z XVII w.


Zbliżenie na pomnik Venus.


Na cokole pomnika widnieje wizerunek Burmistrza Freundenstadt (w latach 1964-1983), 
który od 1949 r. był odpowiedzialny za odbudowę miasta.


A oto XVII-wieczny kościół w pełnej okazałości. Jest uważany za najbardziej znaczący 
zabytek Freudenstadt.





Wejście do kościoła. Na lewo do głównej nawy, na wprost, po schodach,
na chór.


Miejsce, gdzie można zapalić znicz i wrzucić datek dla biednych  na świecie. Obok tablica, 
która podaje 10 powodów, dla których warto odwiedzać kościół.


Jego dwie nawy są względem siebie zwrócone pod kątem prostym. Za to ołtarz 
umieszczony jest centralnie (patrz: zdjęcie poniżej)
Tak wygląda dzisiaj boczna nawa.


A tak do wojny wyglądała jego główna nawa.


Miejsce chrztu. Obecnie.


Ołtarz umieszczony jest centralnie, tak aby był dobrze widoczny w obydwóch nawach. 
Tak wygląda dziś.


A tak wyglądał do wojny. Zdjęcie przedstawia ołtarz wraz z jego wcześniejszym 
ofiarodawcą.


Krużganek okalający kościół z pięknymi płaskorzeźbami na ścianach.


Ozdobne drzwi wejściowe do bocznej nawy kościoła.


Jak wyszliśmy z kościoła, to lało już jak z cebra… Fontanny też lały ;)


Fontanny lały, bo takie ich przeznaczenie… Deszczu też ;)


Nasza wycieczka dobiegła końca w strugach deszczu. Trochę szkoda, bo przez to nieco skrócona, a dzieciaki nie mogły skorzystać ze specjalnie dla nich przygotowanych atrakcji widocznych na poniższych fotkach.




Na koniec w jednej ze stylowych chatek zjedliśmy pyszne naleśniki, moje dzieci i dzieciaczki z bananami i z nuttelą, a ja z migdałami i z amaretto (a co!), i pojechaliśmy do miejscowości Glatt na dalszą wycieczkę. Ale o tym już w kolejnym wpisie.

HKCz
(31.10.2013.)