Jesienią, każdego roku, znajduję takiego jednego pluskwiaka, który uparcie wraca do mojego mieszkania i nie chce odejść. Co go wyniosę do ogrodu, wraca. Nawet nie wiem kiedy. Często w ciągu dnia otwieram drzwi do ogrodu, pewnie wykorzystuje ten moment i cichcem wlatuje z powrotem. Najczęściej znajduję go na biurku. Chowa się za monitorem komputera. Kiedy go nie widzę jest OK., ale kiedy zabrzęczy i ląduje na blacie biurka, wtedy jak oparzona zrywam się z fotela, biorę chusteczkę higieniczną i łapię go w nią. I znów wynoszę do ogrodu… i tak codziennie od od kilku dni. Wiele zdjęć jednego takiego upartego pluskwiaka (z zeszłego roku) zamieściłam > tutaj.
Inne moje Blogi to: 1. "Kącik dla Czytających" - Blog literacki; 2. "Na cętce źrenicy i w obiektywie" - Blog fotograficzny
piątek, 9 listopada 2018
środa, 7 listopada 2018
Polska w ruinie?
Dworzec główny w pewnym mieście... Tak wyglądał ca. 3 lata temu.
Czy dziś po tzw. "dobrej zmianie" Pisowców wygląda lepiej?
Za jakiś czas sprawdzę i dam znać... ;)
poniedziałek, 5 listopada 2018
Nieśmiało sypnęło śniegiem...
Ale tylko sypnęło... i Złota Jesień dalej trwa w najlepsze. Jest piękna.
Więcej złoto-jesiennych zdjęć przyprószonych śniegiem na blogu:
środa, 31 października 2018
Święto Zmarłych
Składam Hołd
Wszystkim Zmarłym... Zapalam ogień pamięci,
i wsłuchuję
się w... ciszę niebieską.
Pamięci
moich Bliskich, którzy odeszli...
do innego
wymiaru...
Nie mogąc
być przy grobach moich Bliskich, palę dla
Nich znicze
w ogrodzie... Jestem z Nimi myślami
i całym
moim sercem... Pokój Waszym Duszom, Kochani!
Zawsze kiedy
rozmyślam o moich Bliskich i Znajomych, którzy gdzieś stamtąd...
z drugiej strony tęczy, patrzą na mnie, w tle sączy się
muzyka Jeana Michela Jarre'a. Ona inspiruje moją
wyobraźnię najbardziej. Oczami wyobraźni widzę wtedy
Wszystkich... Są szczęśliwi. Machają do mnie rękami... Kiedy się
żegnamy, gdzieś w oddali, słyszę tę piosenkę.
poniedziałek, 29 października 2018
Nieśmiałość to nie tylko ludzka cecha
Nieśmiałość to także cecha zwierząt. Widoczna jest
zwłaszcza u psów. Niedawno doświadczyliśmy tego wyraźnie. Otóż
nasz Aramis niespodziewanie spotkał w lesie swojego pobratymca z
tej samej rasy, czyli labradoodle. I co było bardzo zaskakujące
(nie tylko dla Aramisa), oba psy były podobne do siebie jak dwie
krople wody.
Psy najwyraźniej też były swoim podobieństwem
zaskoczone. Nie wiedziały, gdzie mają oczy podziać. Oprócz
narastającej nieśmiałości między nimi, innych uczuć nie było
widać. O agresji to nawet mowy nie było. Mimo tego, że oba, to
samce.
Onieśmielenie między nimi gęstniało dość długą
chwilę. Trzeba było im pomóc ją przełamać. Zadziałało. Ale
tylko na tyle, że zaczęły się obwąchiwać z każdej strony.
Jednak ciągle z dużą dozą nieśmiałości. Może przy kolejnym
spotkaniu, jeśli do niego dojdzie, będą już śmielsze.
Aramis szuka zrozumienia w oczach Pańci. :)
Nieśmiałość u psów jest niezwykle uroczą cechą.
Podobnie jak u człowieka... Jeśli oczywiście nie jest aż tak
zaawansowana, że utrudnia życie... I psu, i człowiekowi.
niedziela, 21 października 2018
Do odważnych świat należy
Już Terencjusz (195 —
159 p.n.e.) powiedział takie słowa: "Fortes fortuna adjuvant",
co znaczy: " Śmiałym szczęście sprzyja". Nasze rodzime
powiedzenie: "Do odważnych świat należy", jest niczym
innym, jak parafrazą tych słów.
Zarówno słowa
Terencjusza, jak i nasze rodzime, sprawdzają się w życiu. Ludzie
odważni mają w życiu o wiele łatwiej. Nie zamartwiają się na
zapas. Nie męczą się niepotrzebnie. Nieprzechylne zrządzenia
losu biorą na klatę, i nie zastanawiając się zbyt długo nad
podjęciem życiowych decyzji, działają... I żyją pełnią życia.
Wiem coś o tym, bo sama
należę raczej do osób odważnych. Moja Mama mi już w dzieciństwie
mówiła, że "odwaga" to moje drugie imię. Ukuła też
takie powiedzenie: — "Gdzie diabeł nie może, tam Halszkę
pośle". Coś w tym musi być, tak myślę, bo nieraz w swoim
życiu przyszło mi być "posłaną". :D Ale ja to bardzo
lubiłam, ba, do dziś lubię, i zawsze stawałam i staję na
wysokości zadania. Ale co najważniejsze, szczęście mi sprzyja.
Przynajmniej do tej pory. Zwłaszcza to w nieszczęściu. A to
"szczęście" akurat — cenię sobie najbardziej.
Dlaczego mnie wzięło
nagle na takie akurat wynurzenia? Ano dlatego, że moja 3-letnia
Wnuczka mnie do nich zainspirowała, dając kolejny popis swojej
odwagi. A było to na MANA Festival, gdzie wśród artystów "różnej
maści", jako najmniejsza i najmłodsza, uparła się, aby
zawisnąć na linie wśród akrobatów. Mało które starsze dziecko
zdobyło się na taką odwagę. Niby to nic takiego, ale jednak. Z
pewnością jest to przejaw odwagi. Odwagi, której Jej z całego
serca życzę na całą Jej drogę życia.
czwartek, 18 października 2018
Subskrybuj:
Posty (Atom)







