Inne moje Blogi to: 1. "Kącik dla Czytających" - Blog literacki; 2. "Na cętce źrenicy i w obiektywie" - Blog fotograficzny
poniedziałek, 14 maja 2018
Sezon ogórkowy czas zacząć
wtorek, 1 maja 2018
Majowe impresje znad Lago di Garda
Jezioro Garda (wł. Lago di Garda) jest największym i najczystszym jeziorem we Włoszech. Znajduje się w północnej części kraju, w połowie drogi między Wenecją a Mediolanem. Jest jeziorem polodowcowym. Zajmuje powierzchnię 370 km². Ma kształt wydłużonej gruszki. Jest ułożone południkowo i ma długość około 55 km i szerokość od 4 km w północnej części do 17 km w południowej. Północna część jeziora jest węższa i otoczona jest górami, z których większość należy do alpejskiego łańcucha Grupy Baldo. Część południowa natomiast, szersza, znajduje się na przedpolu gór. Średnia głębokość jeziora wynosi 136 m a największa głębia aż 346 m. Wokół jeziora usytuowanych jest 20 pięknych, turystycznych miejscowości. (Ja i moja rodzinka zatrzymaliśmy się w Moniga del Garda).
Czas na majową kanikułę
Urlop w maju? Czemu nie? W Niemczech trwają Pfingstferie, czyli ferie zielonoświątkowe. Dzieciaki mają ponad dwa tygodnie wolnego. Tutaj — w wielu rodzinach — rodzice planują sobie urlop na ten czas i albo organizują z dzieciakami różne atrakcje w domu, albo gdzieś razem wyjeżdżają. Najczęściej do ciepłych krajów.
W tym roku jest wyjątkowo duży popyt na wczasy na południu Europy. Nic w tym dziwnego, bo też tegoroczna majowa aura jest bardzo nieprzyjazna dla Europejczyków w większości krajów Unii Europejskiej.
Moim wnuczkom rodzice zorganizowali wczasy w Italii nad jeziorem Garda (wł. Lago di Garda). Wnuczki zabrały ze sobą swojego psa rasy Labradoodle i babcię, czyli mnie, no i wybyliśmy w szóstkę na tydzień do Moniga del Garda, miejscowości nad samym jeziorem Garda.
Wczasy były wspaniałe. I choć pogoda i tam nie była taka, jak o tej porze roku powinna być, byliśmy zadowoleni i odpoczywaliśmy, gdzie się tylko da i jak się da.
Na czas mojej nieobecności, związanej z urlopem, mojego domu i bloga strzegł ogień — symbol ogniska domowego, rodziny i gościnności, który przed wyjazdem celowo na swoim blogu „rozpaliłam”. Po powrocie widzę, że strzegł bardzo dobrze. Dom zastałam w takim samym stanie, jakim go zostawiłam. Mój blog również. Ba, lepiej, bo widzę, że podczas mojej nieobecności gościł mnóstwo Czytelników. Niezmiernie mi miło z tego powodu!
HKCz










































