Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia z wakacji. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia z wakacji. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 maja 2018

Wakacyjny kalejdoskop

Lato. Wakacji czas. Wakacje to najpiękniejszy i najbardziej wyczekiwany czas w roku. To czas relaksu i „ładowania akumulatorów”. Ich wybór i dopasowanie do naszych indywidualnych potrzeb jest różny, tak jak i my różni jesteśmy.

Wakacje minęły półmetek. Wielu z nas jest już po urlopie, wielu jeszcze przed.
Jak je spędzamy? Ano różnie. Każdy z nas ma swoje upodobania, każdy z nas ma różne 
możliwości, nie tylko finansowe. Ale każdy z nas w czasie wakacji może odpocząć. 
Nawet powinien. Jest to możliwe nawet bez wyjeżdżania z domu.


Fani wędrówek rowerowych każda wolną chwilę spędzają na rowerze. Nie 
tylko w czasie urlopu.


Wystarczy dobry nastrój i chęci i razem z rodziną można wspaniale spędzić 
czas podczas pieszych wędrówek. Chociażby po okolicach miejsca zamieszkania. 
Z pewnością będzie to dla dzieci wielkie, radosne przeżycie. Dla rodziców także.


Kto lubi wakacje nad wodą i sporty wodne z pewnością znajdzie możliwość 
takiego wyjazdu. Choćby na najbliższe jezioro.


Miłośnicy słonej wody z pewnością wyskoczą choćby na parę dni nad nasz 
kochany Bałtyk, aby popluskać się w wodzie, nawdychać jodu, napatrzeć na 
grzbiety fal, posłuchać ich szumu… i naładowanym pozytywnie wrócić do domu.


Spacer plażą, zwłaszcza wczesnym rankiem, to samo zdrowie. Morskie powietrze 
nasycone jodem wzmacnia odporność, a szum fal nastraja pozytywnie. Podczas takiego wypoczynku z pewnością nabierzemy sił na kolejne miesiące ciężkiej pracy.


Ludzie, którzy kochają wodę i pływanie, z chęcią korzystają z otwartych przez 
całe lato kąpielisk. Bez względu na pogodę.


W czasie pięknej, słonecznej pogody na basenach jest gwarno i wesoło. Dla 
dzieci to wspaniała okazja do zabawy oraz nawiązywania nowych znajomości. 
A może i przyjaźni?


Kto kocha góry, na czas urlopu wybiera zawsze w góry. Bo góry działają 
jak narkotyk. Kto raz je posmakował, już zawsze będzie do nich wracał.


Miłośnicy pieszych wędrówek zawsze znajdą dla siebie odpowiedni szlak. 
A takie szlaki są wszędzie. Wystarczy się rozglądnąć.


Dla wędrowca nie ma granicy wiekowej. Jeśli zdrowie dopisuje, można 
wędrować i… wędrować. A wtedy zdrowie dopisze z pewnością, i to dłuuuugie lata!


Dla samotnych wędrowców, pies, to wspaniały towarzysz.
- Ahoj, wędrowcy! Ahoj, przygodo!


Na leśnych polanach zapach skoszonej trawy przyjemnie łechce nozdrza. 
Och, zapach to cudowny! Kojarzy się zawsze z wakacjami.


Kto nie ma siły, albo czasu, na wędrówki po lesie, może sobie posiedzieć 
gdzieś w cieniu drzew i rozkoszować się leśną przyrodą. Relaks zapewniony!



Można sobie poleżeć także na łące w pełnym słońcu i rozkoszować się 
zapachem pięknych polnych kwiatów… no i posłuchać co w trawie piszczy.
 A piszczy wiele, i to w różnej tonacji.


Na łące można robić też wiele innych rzeczy. To zależy od pomysłu, 
chęci i… potrzeby. Też i od pogody.


W wakacje siłownie i fitness kluby najczęściej świecą pustkami. I dobrze! 
Nie ma zdrowszego sportu jak ruch na świeżym powietrzu. Zwłaszcza latem. 
Pod wieloma względami.


To też wakacyjny obrazek. Kilku młodych chłopaczków przyłapanych 
in flagranti, na piciu piwa. Ba, przyłapanych na podwójnie gorącym uczynku. 
Bo raz, że to piwo, a oni za młodzi, a drugi raz, że tu gorąc niemożebna, 
południe. Ech, można im tylko współczuć późniejszego bólu głowy.


Kto kocha wczasy zagraniczne szuka możliwości by wybyć do pięknych 
zakątków świata. Jakich? A to zależy oczywiście od zasobów finansowych. ,


W Polsce w ostatnich latach jest moda na urlopy zagraniczne. Jadą wszyscy, 
nawet ci, których na takie wczasy nie stać. Biorą kredyty i jadą. Przecież żyje się raz!


Dla niektórych wszystko jedno, gdzie pojadą na wakacje, byle daleko od domu. 
Co te wakacje robią z człowiekiem?!


Wakacje to najbardziej wyczekiwany czas w roku. Ważne więc, aby upłynęły 
nam możliwie jak najprzyjemniej i jak najlepiej. Tylko wtedy będziemy mogli 
poczuć się naprawdę zrelaksowani i wrócić do pracy pełni sił i wigoru.


Wakacje ciągle jeszcze trwają… więc gdzie? Nad jezioro, rzekę, morze? A może 
w góry, lasy? Tam, gdzie ciągnie nas najbardziej. Tam, gdzie czujemy 
się najlepiej. W końcu wakacje są tylko raz w roku.


By pięknie spędzić wakacyjny czas, wielkie pieniądze nie są potrzebne. Wystarczy 
trochę inicjatywy i chęci… i na łono natury marsz! Dla relaksu, dla zdrowia!


Niestety, na wakacjach jesteśmy także narażeni na różne niebezpieczeństwa. 
Czyhają na nas wszędzie. Dlatego we wszystkim, w każdej naszej przyjemności, 
musimy zachować rozsądek, umiar i… mieć oczy otwarte.


Jeśli odpowiednio zabezpieczymy nasz dobytek, nie damy okazji złodziejaszkom
 „różnej maści”. Nie pozwolimy, by się obłowili na wakacjach… i to naszym kosztem.


NA WAKACJE TRZEBA SOBIE ZAPRACOWAĆ… UCZCIWIE! 
 

HKCz
6.08.2013
 

poniedziałek, 14 maja 2018

Sezon ogórkowy czas zacząć



Ten śliczny pasikonik przypomniał mi, że i u mnie już czas na sezon ogórkowy.


Wczoraj żegnałyśmy się z Córką przy furtce jej domu, kiedy równocześnie zobaczyłyśmy tego pasikonika. Siedział sobie spokojnie na furtce, na wysokości naszych twarzy, i obserwował nas swoimi małymi oczkami. Na jego widok obie buchnęłyśmy śmiechem. Skojarzył nam się z wakacjami, z urlopem. Szybko zakończyłyśmy więc wcześniej omawiany temat i zaczęłyśmy omawiać plany urlopowe. Temat ten pochłonął nas tak bardzo, że dopiero nie mogłyśmy się od siebie oderwać. Od furtki z pasikonikiem także. ;)

Plany urlopowe zostały dokładnie omówione, przyszedł czas na ich realizację. Nie zdradzę jednak kiedy i gdzie wybywam. Zamelduję się po powrocie i wtedy opowiem gdzie byłam i co robiłam. ;)

Możliwości urlopowych jest wiele. Jak na załączonych obrazkach.
Uwielbiam te zdjęcia. Wszystkie dla mnie wiele znaczą i przywołują piękne wspomnienia.






A to moje okno w sypialni. Po przebudzeniu mam taki piękny widok. 
I jak tu nie być już od rana szczęśliwym?

Niedaleko mojego domu rośnie gęsty las. Bardzo często po nim
wędruję. Uwielbiam to.

W głębi lasu zatrzymuję się zawsze przy wielkiej polanie… Dziś sianokosy. 
Cóż za cudowny zapach rozchodzi się wokoło.

Na dobrą sprawę, to ja nigdzie na urlop wyjeżdżać bym nie musiała. 
Mam wszystko na miejscu… Czasami jednak muszę. ;)

CB Unlimitet… Ma się rozumieć! ;)
Do widzenia!

Zamelduję się jak już sezon ogórkowy się u mnie skończy.
Udanego i przyjemnego urlopowania Wszystkim moim Gościom życzę!
Bywajcie, moi Drodzy!

HKCz
25.07.2014.

środa, 11 kwietnia 2018

Wspomnieniowe obrazki z wakacji w komunistycznej Polsce

Moje wspomnienia z wakacji w Polsce są cudowne. Że za komuny, pal sześć! Takie wtedy były czasy, ale wczasy zawsze były wspaniałe.

A oto niektóre wspomnieniowe obrazki z wakacji z moimi Dzieciaczkami. Wszystkie są czarno-białe i niezbyt dobrej jakości, ale proszę mi wierzyć, dla mnie są kolorowe. Bardzo kolorowe!

Ten akurat obrazek, to kompozycja mojej Córki, wykonała
 ją jeszcze w szkole.


O tak, to były wczasy! Z prawej - na Obozie Harcerskim w Gąskach - ja z moim (zakopanym) 2-letnim wtedy Syneczkiem. Z lewej - nad Jeziorem Otmuchowskim (rok później), moje Dzieciaczki w oczekiwaniu na obiadek.


Widok z latarni morskiej w Gąskach.


Chrzest na Obozie Harcerskim w Gąskach. Moja 5-letnia
 wtedy Córcia, robi za nimfę morską.


Mazury - nad Jeziorem Jeziorak. Mieszkamy w domku campingowym będącym własnością mojej Cioci z Chorzowa. Ja z moim Dzieciaczkami (na dole - z prawej), z Braciszkiem i jego Kumplem oraz ferajną z Czechosłowacji.


Moje kochane Synczysko pierze siatkę na ryby... Szykuje 
się do wieczornych połowów z Wujaszkiem.


Moje Szkraby zawsze były bardzo towarzyskie... Nawet zjeść spokojnie przy stole nie mogły, wszak towarzystwo czekało.


Parę łyków herbatki z butli po mleku, i już pragnienie ugaszone... 
i jazda do zabawy!


Mój Synuś na wczasach najlepiej czuł się w spódniczce Siostrzyczki... Hihihi! bo w takie upały majteczek nie trzeba było ubierać, a i przy siusianiu wygodniej było. 
A swoją drogą, ślicznie w tym przyodziewku - w kolorze brąz - wyglądał. 
Był opalony na ciemny brąz, a na główce złote loczki.

Pamiętam jak raz, z tak ubranym Syneczkiem, poszliśmy wszyscy do restauracji. Przy stoliku obok siedziały dwie parki młodych ludzi. Nagle słyszę jak jedna dziewczyna, wskazując na mojego Syneczka, mówi: - „Popatrzcie, jaka śliczna dziewczynka”. No to ja na to: - Przemek, podnieś spódniczkę! - co mój posłuszny Synuś natychmiast zrobił... Ależ było śmiechu, i to nie tylko przy dwóch stolikach.


Kora (pies rasy bokser) pilnowała nie tylko moje Szkraby, ale i obce,
 te, co z nimi się bawiły. Żadnemu nie pozwoliła iść na głębszą wodę, natychmiast doskakiwała... i odpychała je głową na brzeg.


Mój Synuś miał (i ma) talent do zawierania znajomości. Bez względu 
na wiek. Zawsze i wszędzie przysparzał nam nowych znajomych. Na zdjęciu siedzi na kolanach swojego nowego znajomego z Warszawy. Jego żona 
siedzi z prawej strony. 

To starsze małżeństwo tak bardzo polubiło mojego przylepę-Syneczka, że codziennie rano przynosili nam ze stołówki (byli na zorganizowanych wczasach - z wyżywieniem) całą bańkę owsianki na śniadanie, i nie tylko. Przychodzili pod nasz domek, i tłukąc łyżką w bańkę i wołając: - „Wstawać Przemki, śniadanie na stole!” - robili nam pobudkę.
Potem, jeszcze przez parę ładnych lat, z Warszawy przysyłali moim Dzieciom paczuszki z zabawkami i słodyczami.


Rok później - znów Mazury nad Jeziorem Jeziorak
Zaraz idziemy łowić rybki.


Nad Jeziorem Otmuchowskim. I znów z Braciszkiem i Wujaszkiem 
w jednej osobie, i z jego ówczesną Dziewczyną.

Ten mój Braciszek wszędzie z papierosem. No cóż, wtedy była moda na palenie. Nie to, co dzisiaj. Dzisiaj palenie papierosów jest napiętnowanie. Dziś jest moda na niepalenie. Palącym trzeba się wstydzić i kryć z papierosem... I bardzo dobrze!


Moje Dzieciaczki uwielbiały wczasy... bo i woda, i słońce... 
i luz-blues od rana po noc.


Międzyzdroje nad Bałtykiem - kilka lat później - z naszym bassetem Malwiną.Wynajmowałam domek campingowy tuż przy plaży.


Dzieciom humor dopisuje... Malwinie mniej. Akurat miała myte zębiska, 
bo znów się czegoś cuchnącego na wydmach nażarła.


Odwiedzinki mojego Braciszka z Rodzinką.
Byli na wczasach w Kołobrzegu i przyjechali do nas do
Międzyzdrojów by razem powczasować.


Obóz Sportowy w Wiśle. Wszyscy byli zadowoleni, oprócz 
Malwiny... bo do wody było daleko.


Co rusz trzeba było biegać z tym wodolubnym psem do źródła Wisły... 
ale fajnie było, bo i my wodolubni jesteśmy.


I znów Międzyzdroje - kolejny rok później.

Tym razem nie mieliśmy ładnej pogody, ale i tak codziennie kąpaliśmy się w morzu... jak morsy. Pamiętam, że ludzie w grubych kurtkach snuli się po plaży, a my w wodzie... oprócz Malwy oczywiście. Dla niej woda była za zimna. Melepeta, a nie mors!


Wczasy wędrowne po po Mazurach. po Mazurach. Trzy rodzinki. Trzy samochody. Niemalże codziennie nocowaliśmy pod namiotami w innym miejscu. Na zdjęciu ja z Koleżanką na szybko przygotowujemy śniadanko 
dla naszej Ferajny... i dalej w drogę!
 

Moim drugim samochodem, a pierwszym „Fiacikiem” objeździłam całe Mazury. Pierwszym moim samochodem była „Syrenka”, ale nią na wczasy nie jeździłam. Hihihi! po tym, jak w drodze do mojej Mamy, jej lewe, przednie koło wyprzedziło ją samą i mnie z Dziećmi oraz psem w środku, nie miałabym odwagi ruszać nią gdzieś w dalszą drogę.
 

To były czasy!
Czasem było straszno, czasem śmieszno, 
ale częściej śmieszno... 
i radośnie.


HKCz
12.06.2011