niedziela, 16 grudnia 2018

Promieniami słońca w depresję



Dobroczynny wpływ światła na zdrowie znany jest od stuleci. Już starożytni medycy wiedzieli, że najlepszym lekarstwem na poprawę samopoczucia jest światło słoneczne i swoim pacjentom zalecali jak najczęściej zwracać oczy w kierunku słońca.

I my, ludzie XXI wieku, też o tym wiemy. Dzięki nauce wiemy jeszcze więcej. O tej wiedzy przypominamy sobie zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym, kiedy to niedobór światła słonecznego zaczyna źle wpływać na nasze samopoczucie. Niektórzy z nas jakoś sobie radzą i aż tak mocno nie odczuwają skutków niedoboru światła słonecznego. Zwłaszcza ci, którzy nawet mimo złej aury za oknem często bywają na dworze. Ja należę do takich właśnie osób i rzadko mam złe samopoczucie. Jest jednak wiele takich osób, które czują się naprawdę źle w tym okresie i cierpią na tzw. depresję sezonową.

Wprawdzie tegoroczna jesień nie szczędziła nam słońca i w zasadzie zbytnio narzekać nie powinniśmy, jednak, jakby nie patrzeć, dni są o wiele krótsze niż w okresie lata i nie każdy też ma możliwość skorzystania z dobrodziejstwa słońca. Nie każdy z jego promieni może korzystać do woli.

Wiele jest też osób, które w ogóle podatne są na depresję, więc w okresie jesienno-zimowym czują się jeszcze gorzej i najchętniej nie wychodziłyby z łóżka. Specjaliści uważają, że nic w tym dziwnego, iż czują się źle, bowiem istnieje ścisły związek między występowaniem depresji a ilością światła dziennego. Odpowiedzialna jest za to m.in. serotonina, zwana hormonem szczęścia. U osób cierpiących na depresję bardzo często odnotowuje się jej niski poziom. A to właśnie światło stymuluje jej wydzielanie... I koło się zamyka.

Korzystajmy więc z promieni słonecznych jak najczęściej. Kiedy tylko się da. Bo warto. Warto się zmusić. Dla zdrowia. Dla lepszego własnego samopoczucia, a w konsekwencji, dla lepszego samopoczucia całej rodziny.

Niech nam Słońce świeci jak najczęściej i jak najdłużej. A my, jazda na dwór — zażywać kąpieli słonecznej. I?... Na pohybel depresji!

sobota, 1 grudnia 2018

Joylii Design w Chinach

Niedawno Joylii wybrała się do Chin. Wprawdzie była tam parę zaledwie dni, ale, jak opowiadała, wiele zwiedziła, wiele zobaczyła, wiele dotknęła, wiele powąchała, wiele zjadła... i z utęsknieniem myśli już o kolejnej wyprawie do tego, jakże egzotycznego Kraju. 




Joylli tak bardzo Chinami była zachwycona, że po powrocie do domu Córeczkę za Chinkę aż przebrała. Wszyscy podziwiali. Wszyscy się zachwycali. A nowo "stworzona" Chineczka chyba najbardziej. :) 


Wdzięcznie ta Blond-Chineczka wygląda. 
Nieprawdaż? :)

Więcej zdjęć z Chin — oczami Joylii — zamieszczam na blogu fotograficznym: > "Na cętce źrenicy i w obiektywie"

***
Namiary do Joylii (obecnie Jome`, ale o tym w następnym poście):


Na temat biżuterii Joylii piszę również > TUTAJ
Wiele sztuk biżuterii Joylii oraz Jej fotografie prezentuję sukcesywnie > TUTAJ

sobota, 17 listopada 2018

Z Wnuczką na wędrówce

Z najmłodszą Wnuczką. Mam ich razem kochaną Piąteczkę. W wychowaniu ich mam swój czynny i stały udział. Zwłaszcza Trójeczki mojej Córki. Kiedy już starsze Wnuczki stawały się nastolatkami, przyszedł na świat ten nasz Skarb. Naszą radość — Joy, nomem omen. Wszyscy Ją kochamy jak... wariaci. Jest oczkiem w głowie nie tylko nas dorosłych, ale także starszego rodzeństwa, a także kuzynostwa. 


środa, 14 listopada 2018

Pomnik, pomniczek... pomnikomania



Lubię oglądać pomniki, ale przede wszystkim te radosne, co to oko nacieszą i pozytywnie nastroją. Ten pomnik pochodzi znad Jeziora Bodeńskiego. Prawda, że fajny? 

Po tej polskiej, a właściwie pisowskiej, a jeszcze właściwej, Kaczyńskiej pomnikomanii i zapowiedzi prezesa, że będą ozdabiać Polskę Lechem jeszcze więcej, tym bardziej lubię spoglądać na rzeźby przynoszące miłe skojarzenia. W Polsce jest ich niewiele, ale też są.

Zaraz po tragedii smoleńskiej przewidziałam to, że jak się PiS dorwie do władzy, to pomników Lecha będzie w Polsce tyle, ile Lenina za czasów komuny. Ale że Lecha pomnik bufonada pisowska postawi w sąsiedztwie Naczelnika Piłsudskiego, i to w jeszcze większym wymiarze niż jego, tego się nie spodziewałam. 

Domyślam się, że zwolennikom pisowskim ten pomnik się podoba, ale to tylko 1/3 Polaków. A reszta? Co na to reszta Polaków? Reszcie się nie podoba, tym bardziej, że stoi tam też i bezprawnie.
Niektórzy szydzą wręcz, że to pomnik uniwersalny: i Lecha i Jarosława jednocześnie. Świadczy o tym brak obrączki na palcu tegoż tam i pieprzyka na twarzy. Żarty żartami, ale wielu też uważa, że Lechowi wielką krzywdę pisowcy wyrządzili tym pomnikiem. Także i innymi pomnikami, które stoją już na ulicach miast (często o nazwie wiadomo jakiej) od dawna.

Co będzie dalej? Czas pokaże.

piątek, 9 listopada 2018

Pluskwiak Ceraleptus Lvidus w akcji


 Jesienią, każdego roku, znajduję takiego jednego pluskwiaka, który uparcie wraca do mojego mieszkania i nie chce odejść. Co go wyniosę do ogrodu, wraca. Nawet nie wiem kiedy. Często w ciągu dnia otwieram drzwi do ogrodu, pewnie wykorzystuje ten moment i cichcem wlatuje z powrotem. Najczęściej znajduję go na biurku. Chowa się za monitorem komputera. Kiedy go nie widzę jest OK., ale kiedy zabrzęczy i ląduje na blacie biurka, wtedy jak oparzona zrywam się z fotela, biorę chusteczkę higieniczną i łapię go w nią. I znów wynoszę do ogrodu… i tak codziennie od od kilku dni. Wiele zdjęć jednego takiego upartego pluskwiaka (z zeszłego roku) zamieściłam > tutaj.

środa, 7 listopada 2018

Polska w ruinie?


Dworzec główny w pewnym mieście... Tak wyglądał ca. 3 lata temu. 
Czy dziś po tzw. "dobrej zmianie" Pisowców wygląda lepiej? 
Za jakiś czas sprawdzę i dam znać... ;)