sobota, 19 stycznia 2019

Nie dajmy się depresji

Zima daje się nam we znaki. A do wiosny jeszcze daleko. Musimy sobie jakoś radzić, aby nie popadać w stany depresyjne. Najlepszą metodą w tym względzie jest częste przebywanie na łonie natury. Bez względu na pogodę. W słoneczną oczywiście przede wszystkim. Pisałam o tym we wpisie pt. "Promieniami słońca w depresję".
Jeśli ktoś nie ma czasu, albo ciężko mu się zmusić do wyjścia z domu, proponuję taką oto kąpiel słoneczną... 



Na zdrowie!

czwartek, 10 stycznia 2019

Prezent od kota

Sąsiedzki kot znów przytargał mi prezent. Bardzo mi nie odpowiada taki prezent. Ale co mam zrobić, jak do niego to nie dociera, że nie życzę sobie żadnych prezentów od niego, a już zwłaszcza takiego.

Mam taki zwyczaj od lat, że poranną gimnastykę zaczynam w łóżku zaraz po przebudzeniu, potem kontynuuję ją na podłodze sypialni, a kończę w ogrodzie. Bez względu na pogodę schodzę do ogrodu na bosaka i ćwiczę jeszcze jakiś czas.

Jakie było moje oburzenie i obrzydzenie jednocześnie, kiedy schodząc ze schodków wdepnęłam bosą stopą w coś miękkiego... Była to martwa mysz. Fuuuj! Myślałam, że mnie coś trafi. Od razu odechciało mi się gimnastyki. Na jednej nodze, tej czystej oczywiście, pognałam w podskokach do łazienki, by to coś zmyć ze stopy... Z obrzydzenia nie mogę nawet nazwać tego co to było. Na koniec szorowania stopę zdezynfekowałam z każdej strony i próbowałam zapomnieć o tym incydencie. Nie udawało mi się jednak.

Na śniadanie oczywiście odeszła mi ochota. Koniecznie musiałam zająć czymś myśli. — "Najlepiej zabrać się od razu za pisanie" — pomyślałam. Włączyłam komputer i czekałam na wenę. Nie przychodziła jednak. Za nic nie mogłam się skoncentrować. Kątem prawego oka ciągle widziałam mysz. Wszak biurko mam akurat przy oszklonych drzwiach do ogrodu. Kiedy już chciałam je zasłonić kotarą, nagle zauważyłam zbliżającego się "darczyńcę". 


Kot najpierw przysiadł przy martwej myszce i co rusz zaglądał w moją stronę. Po chwili złapał ją w zęby i wskoczył z nią na schody z zamiarem władowania się do mnie do pokoju. Rany, myślałam, że zwymiotuję. Natychmiast zatrzasnęłam mocno drzwi, by dziad się nie wcisnął do środka. Już nieraz tak robił. Głową otwierał.


Obrażony postał tak chwilę i po chwili z powrotem zszedł ze schodów. Na szczęście razem z myszą. Bałam się, że mi ją zostawi na wycieraczce. Już też tak parę razy było.

Na trawie odstawiał jakieś dziwne zabawy ze swoją ofiarą. Podrzucał ją wysoko i łapał w zęby albo odbijał łapami i znów chwytał zębami. Pewnie takim oto sposobem próbował mnie zachęcić do przyjęcia prezentu.

Kiedy zobaczył, że nic nie wskóra, w końcu sobie poszedł. Ale mysz oczywiście zostawił. W tym samym miejscu, tuż przy schodach.
Pisanie miałam z głowy w tym dniu. Za nic nie mogłam się skupić z tą świadomością, że ona biedna leży tam martwa i rozdeptana przez mnie... brrr!.. Czekałam aż zniknie. Nie wiedziałam jak. Ale czekałam.

W końcu się doczekałam. Wieczorem porwała ją wrona. A ulewny deszcz, na szczęście, zmył wszystkie po niej ślady. Mogłam wreszcie zapomnieć o tym niefortunnym prezencie.

Chyba już nigdy nie polubię kotów... A ciągle mam z nimi do czynienia. Nie wiem czemu tak się dzieje. Co one chcą ode mnie?
Pisałam na ten temat obszerniej we wpisie: "Nie lubię kotów", a także "Kotu na ratunek".

wtorek, 1 stycznia 2019

Życzę udanego Nowego Roku...

Anno Domini 2019


By zdrówko Wam nie szwankowało,
By w Rodzince dobrze się działo,
By każde marzenie się spełniło,
I w ogóle... By świetnie było!



Happy New Year! Glückliches Neues Jar! Bonne Année! Gott Nytt År! Buon Anno! С Новым Годом! З НовимPоком! 

piątek, 28 grudnia 2018

Święta, święta... i po świętach

Jak minęły te najpiękniejsze rodzinne święta w roku? Pewnie bardzo różnie. Jak zwykle. Poszperałam nieco w Internecie, aby się dowiedzieć — jak różnie. No i przyznam szczerze, mam ambiwalentne uczucia. Bo też najpierw weszło mi się na komunikaty policyjne, a te meldują, jaki jest bilans wypadków drogowych w okresie świątecznym. A jest przerażający. W okresie świąt (od piątku) na polskich drogach doszło do 443 wypadków, w których zginęło 36 osób, a 541 zostało rannych. I chociaż funkcjonariusze uważają, że Wigilia oraz świąteczny czas upłynęły pod znakiem bezpiecznej jazdy i że to najbezpieczniejsze święta od lat, to przecież każda śmierć na drodze jest ogromną tragedią dla bliskich. Bilans pożarów też nie jest zbyt pocieszający. Doszło do 1050 pożarów, w których zginęło 21 osób, 54 zostały ranne. 

Podsumowując okres świąt, policjanci twierdzą też, że tym razem było o wiele mniej bezmyślnych śmiałków, którzy zdecydowali się siadać za kółkiem po pijanemu. Od piątku i przez okres świąt zatrzymano 1275 pijanych kierowców. No nie wiem... i czym tu się chwalić? Przecież ta liczba jest porażająca! Nie mogę tego pojąć, jak to jest możliwe, żeby aż tyle osób na podwójnym gazie jeździło. Zwłaszcza teraz, kiedy na drogach są tak ciężkie warunki, do tego wzmożone kontrole policji. Co za ludzie? Jak oni mogą w ogóle siadać za kierownicę w stanie wskazującym? Nic, tylko zupełny brak odpowiedzialności i wewnętrznej dyscypliny... Po prostu głupota! Ale i społeczne przyzwolenie. Niestety!

Na różnych forach internauci narzekają na masę nietrafionych prezentów, na przejedzenie, na niestrawności, na kłótnie rodzinne przy stole wigilijnym i świątecznym. Zwłaszcza na tle politycznym. Można by tak wyliczać i wyliczać, co też złego ludziom się w te święta przytrafiło... Rany, to po co te święta właściwie są? Czy z wiarą mają coś wspólnego? U niektórych z pewnością tak. Ale czy jest jeszcze wielu takich prawdziwie, zgodnie z zasadami wiary świętujących? Oto jest pytanie.

Zastanawia mnie jeszcze coś. Mianowicie to, że tak wiele osób pisze jak bardzo świąt nie lubi i narzeka, że co roku tylko się męczy z rodziną przy stole świątecznym, gdyż wszyscy się o byle co kłócą i boczą na siebie. No to przepraszam, ale ja tu czegoś nie rozumiem... Skoro człowiek już z góry wie, że będzie się męczyć, to powinien unikać takich męczących sytuacji. OK., raz, dwa razy — dla wyższych celów — może się pomęczyć... Ale co roku? No jak to tak? Czy nie lepiej, aby taki męczący się człowiek sam sobie zorganizował święta i je przeżył po swojemu? Co, brak odwagi? Bo co ludzie powiedzą?
Wychodzi na to, że Polacy jednak bardzo lubią się męczyć... Męczyć się i narzekać. Narzekać... i dalej się męczyć. Pewnie to już taka cecha narodowa.

Ja jednak myślę, że aż tak źle to chyba nie było, że wielu Polaków miło spędziło święta. Co do policyjnego bilansu, to nie ma zmiłuj. Trzeba się z nim pogodzić. Statystyki też się nie zmieni. Ale co do opisów internautów, można by mieć zastrzeżenia. To znaczy, nie można na podstawie ich komentarzy generalizować i twierdzić, iż we wszystkich rodzinach święta były be. Na forach internetowych piszą w większości takie osoby, które z natury lubią krytykować i ciurkiem narzekać. Ci, co są pogodni, pozytywnie nastawieni do życia, dalecy są od narzekania. Rzadziej też piszą. Na pisanie pewnie szkoda im czasu. Bo każdą chwilkę wolą pięknie przeżyć. Dla siebie, dla bliskich.

Koniecznie muszę w tym miejscu wspomnieć też o czymś, co w okresie świąt bardzo poruszyło moje serce. Chodzi mi o polską akcję ”Szlachetna paczka”. To bardzo chwalebne i pocieszające, że tyle osób wzięło udział w tej jakże szlachetnej akcji. Widać, że Polaków stać na empatię i chętnie pomagają innym w potrzebie. Chylę czoła przed takimi Polakami! Widząc radość i łzy wzruszenia u obdarowanych ludzi, zwłaszcza dzieci, serce rośnie.

Pewnie komuś może się to wydawać dziwne, że ja choć tyle już lat żyję na Obczyźnie, to tylko do świąt w Polsce się odnoszę. Dla mnie to nic dziwnego. Bo ja Polską żyję... i tak jakby w Polsce. U mnie w domu wszystko jest po polsku. Codziennie słucham polskiego radia. Telewizję też polską oglądam. Po polsku też obchodzę z dziećmi wszystkie święta. Mimo, iż mamy obecnie Niemkę i Francuza w rodzince. No, może obchodzimy je też i nieco po naszemu — zmodernizowane. Jesteśmy ludźmi bardzo aktywnymi, kochamy ruch na świeżym powietrzu, dlatego zanim zasiądziemy do stołu świątecznego, idziemy do lasu na długi spacer. I to bez względu na pogodę. Jak jest śnieg to i na narty w góry. A potem już świętujemy tak jak w Polsce. Z dzieleniem się opłatkiem w Wigilię włącznie. Tutaj w Niemczech opłatka nie uświadczysz, ale ja opłatek zawsze mam. Moja Mama już o to dba i co roku przed Bożym Narodzeniem mi przysyła.


Muszę przyznać, że u nas jeszcze nigdy nie doszło do jakiś niesnasek przy świątecznym stole. Zaryzykuję stwierdzenie, że tak jest dlatego, gdyż u nas nie pije się alkoholu. Jak już, to czasami symboliczną lampkę wina do posiłku.

środa, 26 grudnia 2018

Świętujemy Święta Bożego Narodzenia


Cały rok czekamy na te piękne chwile.
Wreszcie mamy święta — spędźmy je mile.



A po świątecznym biesiadowaniu życzę miłego spacerku
po śnieżnobiałym lesie… ku zdrowotności i dobremu samopoczuciu... I?

Świętujmy dalej radośnie...
I niechaj nam wszystko rośnie,
Oprócz brzucha — oczywiście,
Wszak to balast... Fuuuj, rzeczywiście. 


sobota, 22 grudnia 2018

Z szopką i życzeniami

Stajenkę zmajstrowała moja 7-letnia Wnuczka.


Idą święta. Zbliża się Nowy Rok. Najbardziej przez nas wyczekiwany czas w roku. Bo to czas bardzo rodzinny, obfitujący w wiele miłych chwil i spotkań. Ciepły, mimo zimy za oknem.

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam, moi drodzy blogowi
Przyjaciele oraz bezimienni Czytelnicy, dużo radości, szczęścia,
miłych spotkań w gronie rodzinnym oraz wielu wspaniałych wrażeń.
A w Nowym Roku 2019 życzę przede wszystkim zdrowia, pomyślności
i samej pozytywnej energii. Oby ten Nowy Rok był jeszcze
piękniejszy i lepszy od mijającego…
Bądźcie szczęśliwi!

A oto zabawna niespodzianka. W każdej Mikołajkowej czapeczce drobniutki, acz znaczący prezencik. Tylko wybierać i… cieszyć się. Niech żyją święta! Merry Christmas!



Wesołych Świąt! Merry Christmas! Frohe Weihnachten! Joyeux Noël! Καλά Χριστούγεννα! Buon Natale! Linksmų Kalėdų! С Рождеством! Veselé Vánoce!

piątek, 21 grudnia 2018

Nadchodzą święta…

Święta Bożego Narodzenia, to piękny czas. To czas, na który z wytęsknieniem czekamy. Obchodzone są jako najbardziej rodzinne święta ze wszystkich świąt w roku. W każdym niemalże domu panuje już świąteczna atmosfera. Jeszcze kilka dni i będziemy świętować.


Zanim jednak czas świętowania nastąpi, życzę wszystkim, a i sobie przy okazji, abyśmy zawsze umieli wprowadzić się w miły nastrój jeszcze przed świętami. Przed spotkaniami w gronie rodzinnym, i nie tylko, aby w czasie świąt móc już tylko rozkoszować się pięknymi chwilami, które dadzą nam zadowolenie z życia i na zawsze pozostaną w naszej pamięci.

U nas, w naszych trzech domach na Obczyźnie, świąteczny nastrój panuje już od kilku dni. Zwłaszcza wśród dzieci, moich Wnuków. One bardzo radośnie przeżywają ten czas. I aby pogłębić świąteczny nastrój, same już ubrały pachnącą, prosto z lasu, choineczkę. Po domu rozchodzi się więc już cudowny zapach… Zapach świąt.




Wczoraj, późnym wieczorem, przypatrywałam się księżycowi. Księżyc jutro wejdzie w pełnię jest już więc ogromny i świeci intensywnym światłem. Byłam zachwycona jego pięknem. Niebo było bezchmurne mogłam więc go bez problemu fotografować. Jakie było moje zdziwienie, kiedy przeglądając zrobione zdjęcia na komputerze, na jednym z nich zobaczyłam taki oto widok:

(Zdjęcie księżyca w pełni jest autentyczne. Sama je zrobiłam).


Pozdrawiam Wszystkich moich Czytelników oraz życzę miłego przedświątecznego 
 nastroju! I bądźcie grzeczni, Mikołaj ciągle patrzy. ;)