niedziela, 5 sierpnia 2018

Ufff, jak gorąco! Jak żyć?

Europę zalewa rekordowa fala upałów. Ludzie radzą sobie na różne sposoby, aby je jakoś przeżyć. Szczęśliwi ci, którzy mogą je przeżyć przyjemnie. Na przykład będąc nad wodą i zażywając kąpieli. Albo... o, chociażby zwiedzając jaskinie.

Są też i inne sposoby na przyjemne wypięcie się na upały. Trzeba tylko pogłówkować i na swoją miarę je znaleźć. Szybkość, wiatr we włosach, też jest dobrym sposobem. Kogo stać i umie, a przede wszystkim ma prawo jazdy, może ruszyć przed siebie kabrioletem, motocyklem, albo i quadem.
 

Nawet po drutach na słupach elektrycznych widać wyraźnie, jak wielkie
upały nas nawiedziły. 
 

Jest też i tańszy sposób na szybkość i wiatr we włosach. Rower. Tyle że pedałując, człowiek się bardziej poci. Ale zaręczam, jako doświadczona rowerzystka, że w krótkich spodenkach, T-shircie, nawet w kasku, gorąca się nie czuje. Jedyne co, to w stopy może być gorąco. Jeśli oczywiście mamy je odziane w typowe buty sportowe. A ja w takich właśnie jeździłam. Ale do czasu. Przypomniałam sobie, że w zeszłym roku u swojego lekarza homeopaty kupiłam wspaniałe obuwie, które jest przeznaczone nie tylko do spacerowania i biegania, ale także na rower. Teraz tylko w nich jeżdżę. Stopy w nich się ani nie przegrzewają, ani nie pocą.


Luz blues... W takich butkach człowiek czuje się jak na bosaka.
Mają one jednak specjalną podeszwę, która doskonale 
zabezpiecza przed urazami.
 

No tak, rozpędziłam się z tą szybkością i wiatrem we włosach, a tak na poważnie, to wiadomo, że w taki sposób mogą sobie radzić jednak tylko młode osoby, albo w pełni sił. A co ze starszymi? A co z niepełnosprawnymi? Tym osobom zaleca się, aby, jak nie muszą opuszczać domu, lepiej w nim pozostały. Najlepiej przy zamkniętych i zasłoniętych oknach. I tak aż do nocy, kiedy powietrze rześkości nieco nabierze. Wtedy wszystkie okna powinno się pootwierać i przewietrzyć całe mieszkanie. Zaś rano, kiedy temperatura powietrza znów zacznie się podnosić, wszystkie okna na powrót pozamykać i pozasłaniać.

Jedno jest jednak wspólne dla wszystkich. I najważniejsze. W czasie tak wielkich upałów wszyscy powinniśmy pić dużo wody, i to koniecznie niegazowanej.

środa, 1 sierpnia 2018

Ludzie kochający naturę są szczęśliwi


Z doświadczenia wiem, że to szczera prawda. Znam takich ludzi. Sama też do nich należę. Moje dzieci ze swoimi dziećmi również. I to mnie cieszy podwójnie.
Mam to szczęście w życiu, że mogę mieć bliski kontakt z naturą. Zawsze do tego dążyłam, aby tak właśnie było. W mieście się dusiłam. Brakowało mi powietrza, przestrzeni, zieleni, śpiewu ptaków.
Kiedy przez naście lat przyszło mi mieszkać w bloku, czułam się tak, jakby mi ktoś skrzydła podcinał. Nie poddawałam się jednak. Nieustannie szukałam możliwości wybycia za miasto, na łono natury. Do pobliskich lasów. Na łąki, pola. Nad wodę. 
Zawsze wiedziałam, że muszę swoim życiem tak pokierować, aby bliski kontakt z naturą mieć na co dzień. Udało się. Mam. Teraz już mogę być w pełni szczęśliwą. 

Nasza ostatnia niedziela minęła nam bardzo miło i rodzinnie. Oczywiście na łonie natury. Całe popołudnie spędziliśmy nad pobliskim jeziorem. Wieczorem, kiedy słońce chyliło się już ku zachodowi, ruszyliśmy w kierunku domu. Po drodze zatrzymaliśmy się jednak, aby podziwiać zachód słońca. Zobaczyć, jak chowa się za szczytami gór.  

Wrażenie niesamowite. Człowiek jakiś taki jakby uwznioślony wracał do domu... Serio! Co widać na poniższych fotkach. :) 





A teraz pędem do auta. Słońce pożegnane... Czas na kolacje. 

74. Rocznica Powstania Warszawskiego

Dziś 74 rocznica tragicznych wydarzeń Powstania Warszawskiego. W dniu tym, jak co roku, każdego 1 sierpnia, odżywają wspomnienia świadków tamtych tragicznych wydarzeń. Niestety, rokrocznie jest ich coraz mniej. Wiele ich relacji i wspomnień zostało jednak zapamiętanych przez rodziny, wiele spisanych.

I ja spisałam wspomnienia mojego Wujka, który ostrzelany przez Niemców, ciężko ranny, leżał 22 dni pod przęsłem zbombardowanego Mostu Poniatowskiego, czekając na pomoc. Dla tych osób, które odwiedzają mój blog i nie znają tej dramatycznej historii, a poznać by chcieli, podaję link: „22 dni nadziei i beznadziei pod Mostem Poniatowskiego”.




Chwała Powstańcom!
Chwała Polskim Żołnierzom!