Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzinna wycieczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzinna wycieczka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 kwietnia 2018

Zamk w Pergine - widok na Dolomity

Lato. Cudowna pogoda. Grzech w domu siedzieć. A już przy komputerze, dopiero. Dlatego mało mnie na blogu. Bo co jak co, ale grzeszyć, to ja nie lubię. Za to na łonie Matki Natury kocham być… i ciągle jestem.
Zanim więc wybędę dzisiaj z domu postanowiłam w końcu zamieścić obiecane fotki z zamku Pergine z widokami na Dolomity. Czynię to niniejszym i… zmykam w plener.
Zdjęcia niezbyt wyraźne, bo raz, że lało jak z cebra prawie przez cały mój tam pobyt, a dwa (jak już wspominałam), aparacik miałam, jaki miałam.
Widoki na Dolomity i Pergine Valsugana.

Dolomity widziane z zamku robią ogromne wrażenie. Dolomity to pasmo górskie w płn.-wsch. części Włoch - znajdujące się w całości na ich terenie. Leżą na terenie Południowych Alp Wapiennych w Alpach Wschodnich.

Na zielonych wzgórzach widać wiele różnych budowli.


Widok na zamglone miasto Pergine Valsugana - na tle jeszcze bardziej zamglonych Dolomitów. Pergine Valsugana, to miejscowość i gmina, którą zamieszkuje ponad 20 tys. mieszkańców.

Widok na miasto Pergine Valsugana - na tle Dolomitów. 

Widok na miasto Pergine Valsugana - na tle Dolomitów. 
Widok z murów obronnych na zamglone okolice. Po środku widać tonące we mgle Lago di Caldonazzo. Jezioro Caldonazzo ma powierzchnię 5,62 km2 i szerokość 5 km, jest największym jeziorem w regionie Trentino. Leży na wysokości  430 m n.p.m. w najcieplejszej części płn. Włoch. Temperatura wody latem oscyluje w granicach 20-25 stopni C.
HKCz
(6.07.2012.)

Średniowieczny zamek w Pergine góruje nad Valsugana


Zamek w Pergine wzniesiony został w XIII wieku na najwyższym wzniesieniu Wyżyny Valsugana. Jak twierdzą historycy, stanął na miejscu prymitywnego zamku. Jest własnością prywatną. Obecnie należy do pewnego krezusa ze Szwajcarii. Mieści się w nim kantyna z degustacją win, restauracja i hotel jedno-gwiazdkowy (sic!). Co za wygody są w tym hotelu nie wiem, nie sprawdzałam. Wolałam swój domek kempingowy w San Cristoforo i całkiem wygodne łóżko.
W czasie mojego tam pobytu zamek był także planem filmowym. Niestety nie pamiętam tytułu filmu. To jakiś dramat obyczajowy. Kręcone sceny były co najmniej dramatyczne. Kilka fotek z planu również zamieszczam poniżej.

Oto zamek w Pergine i jego otoczenie. 

Droga do zamku. Żeby się do niego dostać, trzeba było najpierw wspiąć się na szczyt góry.
Brama wjazdowa. Wejście na teren zamku.
 Boczna elewacja zamku.
Mury obronne zamku widziane z górzystej drogi do zamku.  
Baszta z murami obronnymi widziana z dziedzińca zamku.

Plan filmowy pod murami obronnymi i mostkiem. Ekipa filmowa w czasie kręcenia dramatycznej sceny: Kobieta w bieli ma związane sznurkiem ręce,
a stojący obok mężczyzna pastwi się nad nią ze zwojem powrozu w ręce.
Ona milczy, on mówi podniesionym głosem. Zaś facet stojący na wzniesieniu wykrzykuje jakieś kwestie przerażonym głosem.

 Zbliżenie aktora stojącego na wzniesieniu. Tu akurat w przerwie między klapsami słucha rad reżysera.

Tę jedną scenę powtarzali bez końca, przez ponadgodzinny mój tam pobyt.
Zamek ozdobiony jest obecnie rzeźbami - Macromondi Spezzati - autorstwa Riccardo Cordero. Jest ich wiele na terenie zamku. Prezentują się bardzo dumnie na tle murów obronnych.
Widok na mury obronne i boczną elewację zamku. 
Część murów obronnych zamku. 
Widok na część zamku - na tle Dolomitów.
Mury obronne na tle zamglonych Dolomitów. 
Jedna z baszt. 
 
Boczne wejście z dziedzińca do zamku.
Baszta z bramą wjazdową do zamku.
Wyjście z zamku - stromą drogą w dół.  
Zdjęcia niestety nie są zbyt dobrej jakości, gdyż robiłam je aparatem mojego 6-letniego wnuka. Mój zapomniałam w aucie na parkingu u podnóża góry. Za daleko, by wracać. Tym bardziej, że deszcz momentami lał jak z cebra.
W następnym wpisie zamieszczę kilka fotek pięknych okolic zamku w Pergine, widzianych oczywiście z murów obronnych zamku.

HKCz
2012.06.28

Zamek Hohenzollernów Pomniki królów Prus. Widoki na okolice - cz. 3


W tym 3 wpisie, dot. wycieczki po zamku Hohenzollernów w Hechingen, i ostatnim zarazem, pokażę pomniki królów Prus, które stoją przy południowej części murów obronnych. Podkreślam od razu, że ja je jedynie pokazuję… nie mnie oceniać historię. Ale poznawać… i owszem! Historia jest historią. Nikt nie ma na nią wpływu. Uważam, że warto jest poznawać historię innych krajów, jakakolwiek by ona nie była, ale żyć teraźniejszością i przyszłością… w poszanowaniu innych narodów. Na to wpływ mamy.

Piszę o tym dlatego, ponieważ niektóre komentarze pozostawione pod moim pierwszym wpisem na temat zamku - są wstrętne, dużo w nich chamstwa, jadu nienawiści, ksenofobii. To bardzo przykre, że w dzisiejszym świecie, w dobie Unii Europejskiej, ksenofobia wśród Polaków jest obecna aż w takim wymiarze. O czym to świadczy?
No nic, przejdę już lepiej do wklejania fotek pomników królów pruskich z zamczyska Hohenzollernów. Przyznam, że bardzo mi się podobają… zwłaszcza ta patyna czasu (sic!), jaką są pokryte. Oto i one:

Friedrich Wilhelm IV Król Prus od 1840 - 1861.
Friedrich Wilhelm III Król Prus od 1797 - 1840.
 
Kaiser (Cesarz) Wilhelm I Król Prus od 1861 - 1888. 
Widok na 3 pomniki Królów Prus.
Jeszcze jeden pomnik Friedricha Wilhelma IV Króla Prus (od 1840 - 1861) - przy głównym dziedzińcu zamku.

Teraz pokażę to, co mnie przy każdej wędrówce fascynuje najbardziej - krajobrazy, piękne widoki natury. A widoki z zamku Hohenzollernów w Hechingen są po prostu bajeczne. Proszę mi wierzyć. No nie mogłam się napatrzeć, takie zrobiły na mnie wrażenie. Przypominam, że zamek stoi na wysokości 855 m.p.p.m., można więc sobie jego piękne okolice obejrzeć dookoła w promieniu kilkudziesięciu kilometrów, oczywiście przy dobrej pogodzie. Oto kilka z nich:








HKCz
(1.06.2012.)

Zamek Hohenzollernów i jego rycerze - cz. - 2

Tak jak obiecałam, zamieszczam kolejne zdjęcia z wycieczki po zamku Hohenzollernów w Hechingen. Są to zdjęcia związane z rycerstwem tamtych czasów, a także częściowo z murami obronnymi.
Zanim jednak zaproszę Was do zamku, chciałabym nawiązać jeszcze do komentarzy pozostawionych pod poprzednim moim wpisem o zamku (część - I). Komentarze te są jak sami Polacy, jedne mądre i miłe, inne głupie i wręcz wulgarne. No cóż, to o czymś świadczy. O czym, niech każdy opowie sobie sam. Ja tylko zacytuję w tym miejscu jeden z wielu komentarzy: - „Fantastyczne miejsce. Bardzo mi się podoba. Pozdrawiam rodaków którym też się podoba ale nie wypada im chwalić bo... nie POLSKIE. kurna ale wiocha z was wychodzi. WIWAT POLSKA WIWAT NIEMCY WIWAT FRANCJA.......WIWAT EUROPA:) Rym”
Odniosę się przy okazji także do zamku w Mosznej, o którym wielu Czytelników wspomina w swoich komentarzach, zarzucając mi jednocześnie, że „cudze chwalę, a swego nie widzę”. Tak, to piękny zamek, znany jest przede wszystkim dzięki swojej eklektycznej architekturze. Urzeka niezwykłą liczbą pięknych wież i wieżyczek, których jest aż 99. To dzięki nim zamek określany jest często jako „polski Disneyland”. Pisałam o nim obszernie w Wiadomościach 24, a także pokrótce tu na blogu, przy okazji moich wspomnień z planu filmu „Lubię nietoperze” (< kliknij). Nadmienię jeszcze tylko, że ten zamek również zbudowali Niemcy…
Zapraszam do zamku Hohenzolernów
w Hechingen.


Płaskorzeźba nad głównym wejściem do zamku mówi sama za siebie, 
rycerzy na zamku było mnóstwo.


Aż trzy zwodzone mosty musieli pokonać rycerze, aby dostać się na 
główny dziedziniec zamku.


Z baszty okolice zamku widoczne były dookoła jak na dłoni… i są nadal.
Mury obronne. Część reprezentacyjna.
Posąg jednego z dwóch rycerzy na reprezentacyjnej części muru obronnego.  
 
Posąg jednego z dwóch rycerzy na reprezentacyjnej części muru obronnego.
Posągi rycerzy na reprezentacyjnej części muru obronnego - z innej perspektywy. 
Armata na dziedzińcu zamku.
(Jeszcze czuć ją prochem... ale wystrzelonym tylko na wiwat)

 Dziedziniec zamku pewnie nieraz tętnił końskimi kopytami i zgrzytem 
żelastwa uzbrojonych rycerzy.

Ozdoby armatnie. Piękne arcydzieło sztuki kowalskiej.
Zbrojownia.
To jest jedyne zdjęcie, które zrobiłam wewnątrz zamku. Wszędzie jest 
zakaz fotografowania.

 
Przywitanie z prawdziwym rycerzem. 
Walka rycerzy na głównym dziedzińcu zamku.
Ha, okazało się, że uczeń pokonał nauczyciela, wytrącając mu szablę z rąk.
A nauczyciel... okazał się być naszym znajomym.

Rycerze po miłej pogawędce z nami... znów wzięli się za czuby,
to znaczy - za szable.


W kolejnym wpisie zamieszczę zdjęcia pomników królów pruskich oraz pięknych widoków z zamku na okolice.

HKCz
(28.05.2012.)